niedziela, 28 kwietnia 2019

“Dlaczego ludzie nie słuchają?” (1994)



10 Praw Ludzkiej Komunikacji. 
- Hugh Mackay, australijski psycholog i socjologiczny badacz

“Dlaczego ludzie nie słuchają?” (1994) 

Te zasady mogą pomóc poprawić komunikację międzyludzką.

Nie chodzi o to co nasza wiadomość zrobi słuchającemu, ale co słuchający zrobi z naszą wiadomością, determinuje o naszym sukcesie jako komunikatorów. 


Słuchacze generalnie interpretują nasze wiadomości w sposób jaki sprawia, że czują się bezpiecznie i komfortowo. 


Kiedy atakujemy ich postawę bezpośrednio, to są gotowi jej bronić, a w tym procesie umocnić się w niej. 


Ludzie przykładają największą uwagę do wiadomości, które są znaczące dla ich sytuacji lub punktu widzenia. 


Ludzie, którzy czują się niebezpiecznie w relacjach nie będą dobrymi słuchaczami. 


Jest duża szansa, że zostaniemy wysłuchani jeśli najpierw wysłuchamy drugą stronę. 


Jest większa szansa że ludzie będą gotowi się zmienić w odpowiedzi na kombinacje nowych doświadczeń i komunikacji niż w odpowiedzi na samą komunikację. 


Ludzie będą wspierać zmianę, która na nich wpłynie jeśli wcześniej zostanie ona z nimi uzgodniona. 


Wiadomość w tym co zostało powiedziane będzie interpretowana w kontekście tego jak, kiedy, gdzie i przez kogo zostało to wpowiedziane. 



Brak samo-wiedzy i niechęć przed rozwiązaniem własnych wewnętrznych konfliktów sprawia, że ciężej jest nam komunikować z innymi ludźmi. 



niedziela, 24 czerwca 2018

Ateizm dla początkujących – Śmiem Wątpić #notatka



MYŚLĘ, WIĘC WIERZĘ.

Poprzednia debata z udziałem Łukasza była przykładem próby najlepszego rozumowania z jego strony przeciwko dość przekonującej erystyce ze strony apologety Bartosza Sokoła.  Wracam do niej bo nigdzie jej bezpośrednio nie omawiałem i myślę, że ma jakiś związek z kolejną.

W JASKINI LWA.

Omawiane było zagadnienie racjonalności wiary w boga. Tak postawiony temat jest  dość "śliski", gdyż należałoby zdefiniować boga, oraz ustalić wspólne kryteria racjonalności, gdyż te się zmieniają w zależności od aspektu rzeczywistości o którym mówimy.

GDZIE W TYM WSZYSTKIM JEST WIARA?

Wiara jako taka jest częścią naszego funkcjonowania, tylko może nie każdy sobie z tego zdaje sprawę. Wierzenia mają różne znaczenie, występują w gradacji. Są wierzenia absolutnie pewne w postaci logicznych aksjomatów i wierzenia przyjęte na podstawie dowodów wykazanych metodą naukową. Oba składają się na naszą wiedzę. Są też wierzenia uzasadnione (z adekwatnymi na nie dowodami).

Natomiast wiara o jakiej mówimy w przypadku religii i konkretnych bóstw to wierzenia, co do których nie ma podstaw lub co do których mamy podstawy by uznać je za nieprawdziwe i takie których fałszywość możemy wykazać.


CO JEST RACJONALNE, A CO NIE JEST.

Można wierzyć w Jezusa historycznego i tą wiarę można nazwać wiarą racjonalną, lub przynajmniej bronić tego, że jest racjonalna. Natomiast wiara w bóstwo, które oczekuje naszej czci i własnego kultu, zmartwychwstanie, życie wieczne itd. należą do sfery myślenia magicznego i życzeniowego, nie są racjonalne.

Filozoficzne rozważania o początkach świata mogą mieć "swoją" logikę. Jednak w swojej podstawowej naturze są spekulacjami czysto abstrakcyjnymi. Ciężko takie coś przenieść w sferę organizowania własnej egzystencji jako element szeroko pojmowanej racjonalności. Mówiąc zwyczajnie, kierując się nauką postępujesz racjonalnie, choć mogą w niej być pewne pomyłki. Natomiast kierując się religią to kierujesz się jej jakąś wewnętrzną logiką, ale ta nie jest jeszcze dobrą podstawą racjonalności. 

Jak już internauci zauważyli, Łukasz w argumentacji wypadł bardzo dobrze, jednak forma wypowiedzi -  która ma znaczenie jeśli chodzi o wywieranie wpływu - nie wypadła najlepiej. Łukasz stawia dopiero pierwsze kroki w występowaniu przed publiką i w uczestniczeniu w debatach. Liczę na Łukasza i szczerze mu kibicuję. W końcu razem cenimy i propagujemy sztukę wątpienia. 

TERAZ BYŁO LEPIEJ.

W debacie z kołem filozoficznym, forma wypowiedzi wypada już wyraźnie lepiej. Choć samo wydarzenie wydaje się bardziej przyjazne. Widać różnicę, gdy się rozmawia z filozofem i gdy się rozmawia z apologetą. Większą rolę odgrywają argumenty i ich siła, które w chodzą w miejsce chwytliwych zwrotów stosowanych przez apologetów.  

CO POSZŁO NIE TAK?

Łukaszowi jednak trochę się oberwało. Tylko nie bardzo wiem czy słusznie, czy nie. Wyszedł on jak mniemam z założenia, że ma opowiedzieć o swoim ateizmie z nawiązaniem do filozofii. Natomiast Panowie z koła filozoficznego oczekiwali wystąpienia stawiającego na filozoficzne uargumentowanie ateizmu, a precyzując ujęcie go w ramach filozofii klasycznej i metafizyki. Nie wiem jaka była umowa przed tym spotkaniem, więc ciężko mi tu wyrokować kto miał słuszność i gdzie leżał sens tego wszystkiego. 

Myślę, że z tak obszerną częścią na dyskusję nie było potrzeby "atakować" Łukasza, za to, że nie spełnił filozoficznych oczekiwań. Wystarczyło wspólnie  poruszyć palące kwestie.  Szczególnie, że wstęp z ich strony był o tym, że filozofię można uprawiać z każdym, wszędzie i o wszystkim. Wspólną płaszczyzną miało być dochodzenie do prawdy i szukanie odpowiedzi na pytania, które mają znaczenie dla naszej realnej egzystencji, a nie są tylko ciekawostkami. Zatem odejście od abstrakcyjnego charakteru rozważań nie musiało od razu być błędem. Ostatecznie przynajmniej próbowano przestrzegać fair play jeśli chodzi o walkę na argumenty, a przytyk do Łukasza był zasadniczo w tej jednej kwestii. Nie podobał mi się chaos dyskusji i mnogość tematów oraz bezzasadna zawiłość niektórych argumentów. Całościowo jednak miło było oglądać tą dyskusję. 

BÓG FILOZOFÓW

Rozważania filozoficzne od samego początku podnoszą w jakiś sposób pytanie o boga. Często w odpowiedzi na współistniejące przekonania religijne. Proces ten w filozofii greckiej dokonywał się w kierunku wyrugowania z myśli naukowej boga pojętego osobowo (byt o cechach ludzkich był odbierany jako komedia) i zastąpienie go równocześnie przez boga kosmicznego, boga ostatecznie bezosobowego. Filozofia grecka, szukając ostatecznej odpowiedzi na pytanie o  czynnik, który ostatecznie realnie "uzasadnia" niezrozumiałe stany rzeczowe w świecie, dostrzega, że uzasadnienia ostateczne mogą być "rzeczowe". Potem gdy pojawiło się chrześcijaństwo to zaczęto używać tego wypracowanego systemu pojęciowego w odniesieniu do "Boga Żywego", ale tratując go (podstawiając) jak boga kosmicznego. 

Przyznam, że sam chętnie bym się dowiedział czegoś więcej o historii boga filozofów. Czy rzeczywiście przy mnogości definicji wszyscy wskazują na to samo? To pewnie materiał na parę wykładów. Spotkanie dotyczyło bardziej ateizmu i jak Łukasz trafnie zauważył, te filozoficzne uzasadnienia nie odgrywają jakiejś dużej roli w naszym (ateistycznym) życiu, więc on i taki statystyczny ateista nie widzi mocnego powodu, aby szczegółowo badać to. Różni filozofowie mają w tej dziedzinie różne rzeczy do powiedzenia, ale których twórczość warto przeanalizować by wynieść coś istotnego? 

Jak możemy zauważyć religia odnosi się do absolutu, filozofia odnosi się do absolutu, ale ateizm nie musi odnosić się do absolutu. Mówi się, że religia tworzy problemy, które może rozwiązywać. Chyba tak samo jest w przypadku filozofii. Wymaga się od ateisty, żeby robił sobie problem z rzeczy absolutnych, gdyż bez tego nie będzie wiedział czym kierować się w swoim życiu. Myślę, że jeśli to kogoś dotyczy, to nie indywidualnych ludzi. Myślę, że to społeczeństwo i jego organizacja domaga się jakiś schematów nałożonych na nas z góry, ideologicznie.

NIEKTÓRE PORUSZANE KWESTIE.

Filozofia dba o precyzyjne definiowanie pojęć i trzymanie się logiki.

Ateizm, a agnostycyzm - lub inne podejścia do boga. Potrzeba stworzenia listy i uściślenia pojęć. Ateizm, nonteizm, apateizm, antyteizm.

Konieczność rozróżnienia między bogiem kultu/religijnego, a bogiem filozofów.

Błędy w dowodach filozoficznych na istnienie boga.

Książka Jan Woleński - "Granice niewiary".

Moralność. Metafizyczne rozróżnienie między dobrem i złem.

Pomysł usunięcia chrześcijaństwa z kultury.

Skąd się wzięło życie?

Osoby, które wierzą w coś ponad, ale nie są wstanie tego zdefiniować.

Czy można wierzyć w boga bez religii?

Wiarygodność aparatu umysłowego. Błędy poznawcze, które miały dobre efekty ewolucyjne.
  

środa, 30 maja 2018

Bądź jak Grzegorz z Limanowej.

Cześć.

Mam sporo rzeczy w głowie, którymi chciałbym się podzielić. Postanowiłem rozpocząć od lekkiego tematu. Działania Grzegorza dały mi impuls do rozpoczęcia własnej twórczości w bardziej systematyczny i skupiony sposób. Poczułem, że "to ma sens". Dlaczego, więc nie przybliżyć Wam tej postaci - pomyślałem.

Jak od paru miesięcy mam już w zwyczaju spędzam spokojne niedzielne wieczorny na oglądaniu "Stacji Ateizm", programu emitowanego na Twitch'u. Ludzie dzwonią na wizji do prowadzących i opowiadają o swoich przekonaniach, wierzeniach, czy też niecodziennych doświadczeniach, na które ciężko znaleźć wytłumaczenie. W którymś momencie zadzwoniła osoba o niezwykłej energii w głosie.



Wyczuć można było w głosie optymizm i ciekawość. Mimo całej tej niezwykłej mocy, można było dojść do wniosku, że za tym wszystkim nie stoi zwykła ekscytacja, ale też pokaźny potencjał intelektualny. Kolejne wypowiedziane myśli były w moim odczuciu uporządkowane i sensowne. To jeden z tych telefonów, które wpadają w pamięć. 

Przedstawił się jako Grzegorz z Limanowej. Chciał rozmawiać z prowadzącym Karolem Fjałkowskim ( który bezsprzecznie mógłby być bohaterem tego artykułu ), by porozmawiać o kwestii nihilizmu. Akurat Karola nie było na wizji, więc rozmowa poszła w stronę doświadczeń osobistych związanych ze zjawiskami OOBE, świadomego śnienia i z efektami działań substancji halucynogennych. Temat mocno związany z ezoteryką i zapewne interesuje niemało osób. Dobrze się tego słuchało i nie było problemów z dojściem do wspólnej konkluzji o zaburzonej pracy mózgu, bez sposobów na sprawdzenie czy może to być kontakt z inną rzeczywistością lub odmiennym wymiarem. 

Kończąc oglądać odcinek miałem cichą nadzieję, że Grzegorz lub podobna osoba pojawi się na wizji w przyszłości. Szczególnie narastała ona w opozycji do rozmów ciężkich i niekiedy ofensywnych, które też się zdarzają. Oczekiwania zostały spełnione już w następnym tygodniu.


W którym pojawił się również i Karol. Podobało mi się stwierdzenie, że nasze postępowanie kierowane jest preferencjami, a filozofie odnoszące się do własnej moralności służą jedynie ich racjonalizowaniu. W zasadzie byłem tego świadomy od jakiegoś czasu, ale przestawienie tego tak dokładnie i otwarcie było dla mnie tą kropką nad i lub zamknięciem klamry. Ostatnie pytanie było o "dochodzeniu do Boga" drogą czystego doświadczenia po przez praktyki mistyczne. I tutaj padło w zasadzie kluczowe pytanie ze strony Karola. "Jak rozpoznać i wytłumaczyć właściwe doświadczenie mistyczne?".

Później o ile się nie mylę, Grzegorza na stacji można było usłyszeć jeszcze raz pod koniec któregoś odcinka, gdzie mówił o tym jak przemyślał wszystkie poprzednie kwestie, jak zdobył więcej wiedzy i sytuacja związana z ateizmem mu się bardziej wyklarowała.

Nie pamiętam gdzie, czy na grupie Stacji, czy może w komentarzach, dowiedziałem się, że Grzegorz spotkał się z jakąś entuzjastyczną reakcją widzów i otworzył swój własny kanał na YouTube o  nazwie "Grzegorzowe Fantazmaty". Zamieszcza tam swoje przemyślenia, niekiedy odnosi się do rozmów ze Stacji Ateizm. Nie zwlekając po uzyskaniu tej informacji udałem się pod wskazany adres. Przyznam szczerze, moją główną motywacją była świeżość i oryginalność, którą Grzegorz emanuje. Chciałem podładować baterie. Było już kilka materiałów wstawionych. Z pierwszego kontaktu najbardziej pamiętam film o sytuacji ateistów w małym mieście takim jak Limanowa.




Mogłem się z tym utożsamić. Sam pochodzę z dość niewielkiej miejscowości na Mazurach. Małomiasteczkowość w obecnych czasach nie podcina skrzydeł intelektualiście, bo mamy szeroki dostęp do mediów. Problemem jest tu brak osób z którymi można ponadawać na tych samych falach, podzielić się rozbudowanymi myślami, czy choćby wspólnie zrobić coś intelektualnie pobudzającego. Ciężko liczyć na otwartą rozmowę o religii i egzystencji, wśród znajomych zainteresowanych prostymi rozrywkami.

Dokonajmy krótkiego rozeznania.

Zacznijmy od nazwy. Fantazmat - ciekawa nazwa, z którą się do tej pory nie spotykałem. Można tłumaczyć ten wyraz jako ucieleśnienie fantazji, zmaterializowanie się wyobraźni, wytwór umysłu. Przy pierwszym spojrzeniu zastanowiła mnie forma zapisu. Nie wiem co kierowało przy takim wyborze czcionki, jednak pierwsze co mi przyszło na myśl to "pokemoniaste pismo". Nic nie poradzę. Używają go dzieciaki, które chcą być bardziej krzykliwe w internecie. Możemy jednak to potraktować jako zabieg symboliczny, który prócz efektu wyróżniającego może zawierać jakąś głębszą myśl np. może za tym stać wskazanie na różnorodność, abstrakcyjność, nietypowość, dziecięcą świeżość. Przeszedłem, więc do porządku dziennego z tą nazwą. Wskazuje ona też na osobiste zabarwienie charakteru tego kanału.

Tematyka dotyczy spraw filozoficznych i psychologicznych, ale znajdziemy opisy wrażeń i doświadczeń, książek i filmów oraz czas pokaże czego jeszcze... Bardzo mi się podobają opowieści epizodów życiowych z komentarzem do nich. Storytelling stoi na wysokim poziomie, a przecież mówimy o twórczych początkach. Choć nie do końca... Polecam historię o Grzegorzu próbującego swoich sił w show-biznesie. :)

Dla mnie jako osoby z wiedzą pedagogiczną ważny jest aspekt edukacyjny. Weźmy na przykład omówienie książki "Umysł ponad nastrojem.", relację "Prawie byłem w sekcie", czy "Improwizacja o pisaniu". Doceniam powoływanie się na fachową wiedzę, ale przedstawianie jej w sposób przystępny (tak by każdy mógł zrozumieć) i na żywym przykładzie to jest nieoceniona wartość. Dzieje się też to, co jest w założeniu mojego bloga również. Słuchając tego w jaki sposób dokonywana jest analiza tematów jednocześnie sami uczymy się tej umiejętności. Co więcej pojawiają się po drodze techniki, które możemy zastosować w praktyczny sposób u siebie.

Do pozostania na kanale i systematycznego oglądania filmów ostatecznie przekonało mnie to, że jestem już trochę zmęczony sztucznością w necie. Powstają różne projekty na YouTube i są robione "profesjonalnie" z nastawieniem na zysk. Nie neguję tego. Po prostu miło jest zobaczyć w końcu kogoś prawdziwego, zadbanego, ale nie ulizanego na grzywce, czy tzw. "kogucika". Kogoś kto ma pasję, a nie profesję (chociaż nie jestem zwolennikiem "podążania za pasją" w wyborze kariery zawodowej). Nie spotykam dużo optymistycznych realistów, sceptyków z zacięciem komediowym, więc staram się docenić tych, których poznam. Zdaję sobie sprawę, że są to subiektywne rzeczy, a ja wyrażam jedynie swoją opinię. Dostrzegam w Grzegorzu uczciwość intelektualną i chęć bycia (z dnia na dzień lepszym) sobą, a nie (lepszym) produktem. Muszę przyznać, że niektóre odcinki mnie rozbawiły do tego stopnia, że jestem skłonny stwierdzić, że nie daleko mu prominentnego stand-up'era. :D

Na koniec macie takiego "o" mema. 














Wejdźcie na jego kanał i sami się przekonajcie co Grzegorz ma nam do zaoferowania.

Dzięki za uwagę. :)

“Dlaczego ludzie nie słuchają?” (1994)

10 Praw Ludzkiej Komunikacji.  - Hugh Mackay, australijski psycholog i socjologiczny badacz “Dlaczego ludzie nie słuchają?” (1994...